Konferencje dla pielgrzymów 46. PPW

Zapraszamy do lektury konferencji dla duchowych uczestników pielgrzymki. Wierzymy, że treść tych konferencji pomoże włączyć się w duchowe przeżywanie 46. Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę.





PIERWSZY DZIEŃ

Poniedziałek 3 sierpnia


Wyjść w drogę – logika ziarna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Witamy wszystkich, którzy dziś duchowo towarzyszycie pielgrzymom idącym z Wrocławia do Trzebnicy. Wy, którzy nie stawiacie dziś kroku po asfalcie czy leśnej ścieżce, a mimo to jesteście prawdziwymi pielgrzymami – bo pielgrzymka, zanim stanie się drogą nóg, jest drogą ducha.

Zanim wejdziemy w treść tego dnia, spróbujmy odkryć jedną rzecz: to, co przeżywamy teraz, siedząc być może w swoim domu, w szpitalnym łóżku, przy pracy czy w ciszy kaplicy, jest prawdziwymi rekolekcjami w drodze. Rekolekcjami, które – jeśli tylko otworzymy na nie serce – doprowadzą nas do czegoś nowego. Ale żeby tak się stało, potrzebujemy otwartości na zmianę, odwagi zderzenia się z własną przeszłością i zgody na to, by coś w nas umarło, a coś nowego się narodziło. Dziś zobaczymy, jak to się dokonuje w człowieku.

Słowo Boże

Posłuchajmy fragmentu dnia, który towarzyszy dzisiaj idącym pielgrzymom, z Dziejów Apostolskich: „Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba (…) Kiedy to powiedział, uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: «Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba»” (Dz 1,1-4.9-11).

Ten fragment to prolog Dziejów Apostolskich. Łukasz od razu pokazuje nam ścisłą łączność tej księgi z Ewangelią – to, co dzieje się teraz z Apostołami, jest bezpośrednią kontynuacją tego, co uczynił i czego nauczał Jezus. Innymi słowy: los uczniów-misjonarzy, spadkobierców Królestwa Niebieskiego, jest zakorzeniony w fundamencie, którym jest sama Ewangelia. Nie ma misji bez wcześniejszego zanurzenia w słowie i życiu Chrystusa.

Zanim jednak Apostołowie zostaną posłani, musi dokonać się w nich przemiana. Łukasz przypomina bardzo skrótowo losy ziemskie Jezusa – Jego mękę i Jego obietnice. I to jest coś, co dotyczy każdego z nas: nasze życie także składa się z jakiejś „męki” i jakichś „obietnic”. Z trudów, cierpień, zawodów – i z nadziei, obietnic, które Bóg nam dał.

A potem przychodzi ten dramatyczny moment: wniebowstąpienie. Apostołowie stoją, wpatrują się w niebo, jakby chcieli zatrzymać tę chwilę na zawsze. I słyszą słowa aniołów: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”. To pytanie jest zaproszeniem do dynamizmu życia, do ruszenia w drogę. Jest też, w jakiejś mierze, wezwaniem do odrzucenia albo pogodzenia się z różną przeszłością – bo nie można iść naprzód, wpatrując się bez końca w to, co było.

Teksty paralelne

Możemy teraz odnieść się do kilku tekstów, które pogłębiają tę narrację. Po pierwsze – historia Izraela. Uczy nas ona, że z Bogiem możliwe jest wyjście z naszych „Egiptów” – z trudów, bolączek, trudnej przeszłości – aby wejść do nowej rzeczywistości, do ziemi obiecanej. Każdy z nas nosi w sobie jakiś swój Egipt: niewolę grzechu, uzależnienia, zranienia, lęku. Bóg wzywa nas dziś, byśmy wyszli.

Po drugie – Ewangelia świętego Jana mówi nam o ziarnie pszenicy, które jeśli nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi obfity plon (por. J 12, 24). To obraz konieczności zgody na obumarcie jakiejś części naszego życia, aby w jej miejsce mogła wejść inna, nowa rzeczywistość.

Po trzecie – List do Efezjan poucza nas, że ta odnowa nie dokonuje się bez oczyszczenia, bez odrzucenia zła, które czynimy. Święty Paweł pisze, byśmy odrzucili dawnego człowieka i przyoblekli człowieka nowego, stworzonego według Boga (por. Ef 4, 22-24).

Logika ziarna

Rozwińmy teraz myśl o logice ziarna. Nie jest to wyłącznie metafora biblijna – tak działa natura. Każdy rolnik wie, że ziarno wrzucone w ziemię musi najpierw obumrzeć, rozpaść się, zanim wypuści kiełek. I podobnie jest z każdym z nas: niezależnie od tego, w jakim momencie życia się znajdujemy, tkwi w nas jeszcze jakieś ziarno do rozwinięcia. Może jest ono niewidoczne, bo przecież znajduje się w glebie – we wnętrzu człowieka, w miejscu, którego nikt inny nie widzi. Trzeba je rozpoznać, zaakceptować, zatroszczyć się o nie – a wcześniej pozwolić, by to, co stare, obumarło.

Wspomnienie, sentymentalizm, wypominanie

Zwróćmy uwagę na coś istotnego: czasem mamy tendencję do życia przeszłością w sposób negatywny. Bo o ile wspomnienia są czymś dobrym i budującym, o tyle sentymentalizm i wypominanie sobie oraz innym dawnych win – to już coś, co nas zatrzymuje, a nawet cofa.

Trzeba sobie jasno powiedzieć: pewne rzeczy nie wrócą, a tęsknota za nimi zatrzymuje postęp naszej duchowej drogi. Z drugiej strony, żeby dokonała się odnowa, potrzebne jest wybaczanie – sobie i innym – starych przewinień. I tu z pomocą przychodzi sakrament pojednania. Spowiedź nie jest tylko wyliczeniem grzechów – jest miejscem, w którym Bóg realnie oczyszcza nasze wnętrze i pozwala nam iść dalej bez balastu przeszłości.

Zrodzenie nowej rzeczywistości

Chcemy zrozumieć, że cały czas podlegamy jakimś procesom przemiany. Nie ma czegoś takiego jak duchowe „stanie w miejscu” – brak postępu jest w pewnym sensie regresem. Każdy kolejny krok pielgrzyma sprawia coś w nim, każda rozmowa przy szlaku, każdy gest miłosierdzia, każda modlitwa – chcąc nie chcąc, coś się w człowieku wydarza. Od postawy otwartości zależy owocność całej pielgrzymki, od gotowości na obumarcie tego, co stare, zależy to, czy zrodzi się w nas coś nowego.

I to samo dotyczy nas, duchowych uczestników pielgrzymki. Nasza modlitwa, nasze ofiarowanie cierpienia, nasza wierność temu duchowemu towarzyszeniu przez kolejne dni – to również jest wasza droga przemiany. Nie jesteśmy na marginesie tego wydarzenia. Jesteśmy jego duchowym sercem.

Człowiek Wschodu

Na zakończenie przywołajmy piękny obraz: idąc do Częstochowy, pielgrzymka kieruje się na wschód. A wschód ma istotną rolę w symbolice biblijnej – to kierunek, z którego przychodzi światłość, świętość, sam Bóg. Słońce wschodzi na wschodzie i rozprasza ciemność nocy. Poprzez tę metaforę warto uwydatnić, że wyruszyliśmy w kierunku Bożym – w kierunku nawrócenia i przemiany.

Zakończmy tę konferencję prostym wezwaniem: bądźmy dziś ulegli procesowi przemiany, jaki Bóg chce w nas dokonać. Nie opierajmy się, nie trzymajmy się kurczowo starego. Pozwólmy, aby ziarno naszego życia, wrzucone w ziemię tych dziesięciu dni, obumarło i wydało plon.

Niech Maryja, która wyruszyła z pośpiechem do swojej krewnej Elżbiety, wyprasza nam łaskę odwagi w drodze. Amen.




DRUGI DZIEŃ

Wtorek 4 sierpnia


Chrzest – fundament nowego życia

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Wczoraj mówiliśmy o logice ziarna, o konieczności obumarcia starego, by mogło się narodzić nowe. Dziś zrobimy krok dalej – spojrzymy na sakrament, który jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego: na chrzest.

Ta konferencja ma charakter odkrycia na nowo tego sakramentu, który większość z nas przyjęła jako niemowlęta, nie mając nawet świadomości tego wielkiego wydarzenia. Warto już na wstępie podkreślić: chrzest niesie ze sobą konkretne wezwania do życia – nie jest tylko metryką, jest programem na całe życie.

Słowo Boże

Fragment dnia z Dziejów Apostolskich brzmi: „Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca i zapytali Piotra i pozostałych Apostołów: «Cóż mamy czynić, bracia?». «Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego (…)». Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz” (Dz 2, 37-41).

Zwróćmy uwagę na kolejność wydarzeń w tym fragmencie. Najpierw jest przejęcie słuchających – owoc zetknięcia się z Dobrą Nowiną, która porusza ich do samego dna serca i rodzi pytanie: „Co mamy czynić?”. To pytanie jest bardzo ważne – bo prawdziwe spotkanie ze Słowem Bożym nigdy nie pozostawia nas obojętnymi. Zawsze rodzi jakieś „co dalej?”.

Konsekwencją tego przejęcia jest przyjęcie chrztu. Dla nas, którzy już zostaliśmy ochrzczeni, oznacza to raczej zrozumienie, co ten sakrament z sobą niesie – bo można być ochrzczonym, a nie „przyjąć” chrztu w sensie świadomego, dojrzałego zaangażowania. Akceptacja posiadanego już daru dokonuje się przez „nawrócenie” – czyli zmianę kierunku postępowania, myślenia, intencji. To poruszenie rodzi się ze Słowa, które trafia w serce.

Teksty paralelne

Pierwszym tekstem paralelnym jest opowieść o potopie. Choć niesie ona w sobie wielką siłę niszczycielską, to ostatecznie prowadzi do odnowy stworzenia. Katechizm Kościoła Katolickiego w numerze 1219 mówi, że potop był zapowiedzią zbawienia przez chrzest: woda niszczy grzech, a jednocześnie uzdalnia do cnoty. Nie skupiajmy się więc na zniszczeniu, ale na odrodzeniu.

Drugim tekstem jest fragment mówiący o męce Chrystusa – ukazuje on ścisłą zależność chrztu z pozostałymi sakramentami, zwłaszcza z Eucharystią, do której dojdziemy w kolejnych dniach. Trzecim jest fragment z Apokalipsy, który kieruje nasze myśli ku wodzie życia – wodzie, która uzdalnia nas do życia wiecznego. Warto to sobie mocno uświadomić: chrzest to nie jednorazowy obrzęd, lecz źródło życia, które nigdy nie wysycha, jeśli tylko z niego czerpiemy.

Wszczepienie w Chrystusa i wspólnotę

Bardzo pomocna jest tu metafora Mistycznego Ciała Chrystusa. Każdy ochrzczony jest jakimś jego członkiem. Ale wszczepienie w Chrystusa wzywa nas do „bycia” Chrystusem – czyli czerpania z Jego postawy, z Jego nauczania, z Jego sposobu patrzenia na drugiego człowieka.

Przez chrzest zostaliśmy też włączeni do wspólnoty Kościoła, do konkretnej wspólnoty parafialnej. Nigdy nie jesteśmy sami – jesteśmy w rodzinie i dla rodziny. Warto tu wspomnieć również o wartości ekumenicznej chrztu – to on jest spoiwem jedności między różnymi wyznaniami chrześcijańskimi, uznającymi ten sam chrzest udzielany w imię Trójcy Świętej.

Dzieci Boże

Chrzest czyni nas dziećmi Bożymi. To nie jest frazes – to realna godność, która domaga się od nas godnego życia. Pierwsi chrześcijanie, świadomi tej godności, nazywali samych siebie „świętymi”. Nie powinniśmy traktować świętości jako czegoś odległego, abstrakcyjnego, zarezerwowanego dla nielicznych wybranych. Świętość jest osiągalną rzeczywistością – tylu zwyczajnych ludzi, żon, mężów, robotników, studentów, osiągnęło ją przez wierność codzienności przeżywanej z Bogiem.

Obmycie z grzechu

Nie będziemy dziś zagłębiać się w subtelności teologii grzechu pierworodnego. Skupmy się raczej na prostym fakcie: chrzest nas obmywa, a naszym zadaniem jest trwać w łasce uświęcającej, którą wtedy otrzymaliśmy. To trwanie wymaga czujności – regularnej spowiedzi, modlitwy, unikania okazji do grzechu.

Wdzięczność wobec rodziców

Kończąc tę konferencję, zatrzymajmy nad wdzięcznością. Radujemy się słusznie z każdego chrztu osoby dorosłej, świadomie decydującej się na ten krok. Ale nie zapominajmy: chrzest każdego dziecka jest równie wielką radością Kościoła. Bądźmy wdzięczni tym, którzy nas ochrzcili i przekazali nam wiarę – rodzicom, chrzestnym, dziadkom.

Na koniec zachęcamy się do prostej, ale poruszającej refleksji: gdzie bym dziś był, gdyby nie to, że moi rodzice zdecydowali się na mój chrzest? Czym byłoby moje życie bez tego pierwszego, fundamentalnego daru? Już przez chrzest każdy z nas jest przemieniony – reszta życia jest tylko rozwijaniem tego, co zostało w nas zasiane w dniu chrztu.

Niech Duch Święty, który unosił się nad wodami na początku stworzenia, unosi się dziś nad każdym z nas i odnawia w nas łaskę chrztu świętego. Amen.




TRZECI DZIEŃ

Środa 5 sierpnia


Bierzmowanie – wezwanie do dojrzałej misyjności

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Wczoraj rozważaliśmy fundament, jaki stanowi chrzest. Dziś pójdziemy o krok dalej – ku sakramentowi, który jest wylaniem Ducha Świętego i integralną kontynuacją tego, co rozpoczęło się przy chrzcielnicy: ku bierzmowaniu.

Podobnie jak w naturze dziecko musi w pewnym momencie „dojrzeć” do samodzielności, tak i wiara chrześcijańska potrzebuje momentu dojrzewania – i tym wejściem w dojrzałość jest właśnie bierzmowanie.

Słowo Boże

Fragment dnia: „Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami (…). Inni jednak, szydząc, mówili: «Upili się młodym winem»” (Dz 2, 1-4.12-13).

Ten fragment bezpośrednio odnosi się do wydarzenia Pięćdziesiątnicy – i choć bardzo obrazowy, po cichu miało ono swoje odzwierciedlenie także w życiu każdego z nas, pielgrzymów, w dniu, gdy przyjmowaliśmy sakrament bierzmowania.

Zauważmy poszczególne elementy opisu. „Znajdowali się wszyscy razem” – to ukazanie potrzeby wspólnoty wiary; Duch nie zstępuje na jednostki wyizolowane, lecz na zgromadzoną wspólnotę. Wiatr przynosi pewną nowość – Katechizm w numerze 691 przypomina nam ten obraz Ducha jako tchnienia odnawiającego. Ogień z kolei jest siłą, przez którą Bóg przekształca człowieka, oczyszcza go i rozgrzewa. To, że język ognia spoczął na każdym z osobna, a mówili różnymi językami, kieruje naszą myśl ku różnorodności w Kościele – różnorodności, która w Bogu stanowi jedno, nie rozbicie.

Wersety dwunasty i trzynasty pokazują, że dar bierzmowania, dobrze przeżyty, nawet dziś prowadzi do radosnej przemiany, choć dla świata z zewnątrz może to wyglądać jak coś niezrozumiałego, wręcz szalonego – jak owo „upili się młodym winem”.

Teksty paralelne

Jezus obiecuje swoim uczniom Ducha Pocieszyciela – to obietnica asystencji dla każdego z osobna, ale i dla całej wspólnoty Kościoła. Warto tu wspomnieć o pięknym pojęciu sensus fidei – consensus fidelium, czyli o zmyśle wiary całego ludu Bożego, który – prowadzony przez Ducha – trwa wiernie przy prawdzie objawionej.

List do Koryntian mówi o charyzmatach – nie są one wprawdzie prostą konsekwencją bierzmowania, ale mają pokazywać rzeczywistą sprawczość Ducha w życiu wierzącego. Podobnie bierzmowanie obdarowuje chrześcijanina konkretnym pakietem siedmiu darów, a Duch rodzi w nas owoce, o czym mówi List do Galatów: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.

Siedem darów Ducha

Nie chodzi nam o suchą, słownikową katechezę na temat siedmiu darów – mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej. Chodzi o pytanie: po co mi dany dar? Mądrość pozwala patrzeć na życie z Bożej perspektywy. Rada pomaga podejmować trudne decyzje. Męstwo daje odwagę, gdy trzeba stanąć w prawdzie, nawet kosztem niepopularności. Pobożność uczy synowskiej zażyłości z Bogiem. To dary na dziś, na konkretne sytuacje naszego życia.

Bierzmowanie jako wezwanie misyjne

Katechizm w numerze 1303 wymienia skutki bierzmowania. Dla nas, przeżywających Rok Uczniów-Misjonarzy, szczególnie ważne jest zwrócenie uwagi na fakt, że sakrament ten daje siłę do szerzenia i obrony wiary. To umocnienie, ta prawdziwa dojrzałość, powinny być odczytane jako wezwanie do misyjności – jako swego rodzaju obowiązek, o czym mówi Katechizm w numerze 1305. Bierzmowany nie może już powiedzieć: „to nie moja sprawa”. Wiara, którą otrzymał, domaga się dzielenia.

Głębsze zakorzenienie w Jezusie

Misja nie jest możliwa bez jedności z Chrystusem. Dojrzałość, o której mówimy, to nie jest samodzielność w sensie niezależności od Boga. Przeciwnie – to umiejętność rozeznawania „tego, co lepsze”, świadomość radzenia się w życiu Mistrza, stałego uczenia się i pogłębiania wiary. Bierzmowanie nie jest sakramentem „mety”, punktem docelowym formacji – jest kolejnym, ważnym etapem drogi do zbawienia.

Słyszmy dziś, drodzy duchowi uczestnicy, słowa pobudzające nas do rozwoju w trzech wymiarach: ludzkim, duchowym i intelektualnym. Rozwijajmy się integralnie w tych trzech obszarach, aby coraz bardziej świadomie stawać się uczniami-misjonarzami Chrystusa – nie z przymusu, ale z wewnętrznego przekonania, że mamy coś cennego do przekazania światu.

Niech Duch Święty, który zstąpił w językach ognia na Apostołów, rozpali dziś na nowo w każdym z nas dar bierzmowania. Amen.




CZWARTY DZIEŃ

Czwartek 6 sierpnia

Eucharystia – źródło i pokarm na drogę misji

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Po trzech dniach rozważań o sakramentach wtajemniczenia chrześcijańskiego, docieramy dziś do jego zwieńczenia i zarazem do serca całego życia chrześcijańskiego – do Eucharystii.

Eucharystia jest koniecznym elementem uczniowskiej formacji, a zarazem tym sakramentem, który podtrzymuje nas w misji. Warto już na wstępie zauważyć coraz większą pobożność eucharystyczną, jaką obserwujemy dziś w wielu środowiskach – to dowód, że dla coraz większej liczby wiernych Eucharystia staje się rzeczywistym centrum życia. Niech to będzie dla nas zachętą.

Słowo Boże

Fragment dnia: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach (…). Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca” (Dz 2, 42-47).

Ten fragment, opisujący życie wspólnoty pierwotnego Kościoła, pokazuje, że od samego początku Eucharystia stanowiła trzon życia chrześcijańskiego i była czymś, co określało tożsamość wspólnoty. W jednym rzędzie z „łamaniem chleba” wymienione jest ogólne życie modlitwą i braterstwo – dziś na nowo trzeba to uwypuklać w kontekście communio, czyli wspólnoty budowanej wokół Eucharystii.

Wspólnota dóbr, choć trudno znaleźć jej dokładne odzwierciedlenie w naszym dzisiejszym stylu życia, pokazuje potrzebę wrażliwości i pewnej równości między wierzącymi. Warto tu nadmienić coś bardzo osobistego: pielgrzym, idący już kilka dni, jest w pewnym sensie „ogołocony” z komfortu – śpi w namiocie lub na sali gimnastycznej, je proste posiłki, dzieli plecak z innymi. Może przez to fizycznie poczuć tę radość i prostotę, o której mówią Dzieje Apostolskie.

Teksty paralelne

Podstawowym odniesieniem starotestamentalnym jest oczywiście opowiadanie o mannie na pustyni. Choć dziś może się to wydawać odległe, nierealne, to przecież i my żyjemy obecnie w czasach, gdy Pan codziennie karmi nas Manną z nieba – Eucharystią, która nas umacnia na drodze przez pustynię życia.

Mowa eucharystyczna z Ewangelii świętego Jana ukazuje, że Jezus sam jest tym chlebem, że Jego mocą jest to wszystko, co dzieje się na ołtarzu. Z kolei fragment z Listu do Koryntian powinien być wykorzystany do podkreślenia potrzeby modlitwy i troski o powołania kapłańskie, aby nie zabrakło tych, którzy wypowiadają słowa konsekracji.

O kapłaństwie

To naturalne przejście od tematu powołań prowadzi nas do krótkiej refleksji o kapłaństwie. Pozwoli to uniknąć niewłaściwego zrozumienia kolejnych konferencji, poświęconych różnym formom posługi w Kościele, a jednocześnie uwyraźni odpowiedzialność całej wspólnoty wierzących za sprawę powołań. Módlmy się dziś szczerze o nowe i święte powołania kapłańskie, pamiętając, że ksiądz jest darem – darem, który trzeba zdrowo rozumieć, doceniać i za który trzeba się modlić.

Komunia jako wspólnota

Kolejnym istotnym wątkiem jest pojęcie komunii jako wspólnoty jednego stołu. Uczeń-misjonarz jest tym, który winien tę wspólnotę aktywnie budować – i troszczyć się także o tych, którzy z różnych powodów nie mogą przystępować do Stołu Pańskiego: o rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, o chorych, o zniechęconych. Warto podkreślić, że słowo „ofiara” to nie tylko jedna z nazw Mszy Świętej – to rzeczywiste wezwanie do poświęcania się na rzecz wspólnoty.

Msza Święta a życie

Ważne jest, byśmy zrozumieli zależność między tym, co przeżywamy podczas Mszy Świętej, a tym, jak przeżywamy nasze codzienne życie. Nie chodzi o mechaniczne przejście przez każdy punkt liturgii, ale o tak aktywne uczestnictwo w celebracji, by stała się ona rzeczywistym źródłem i szczytem naszego życia, a zarazem wzorem życia opartego o tajemnicę paschalną – przejścia przez śmierć do zmartwychwstania.

Kończąc tę konferencję, zachęcamy się do krótkiego rachunku sumienia: jak przeżywam Mszę Świętą? Czy jest ona rzeczywistym elementem kultury mojej rodziny? Czy naprawdę przekłada się na moje codzienne wybory, na relacje z bliskimi, na sposób traktowania trudnych ludzi w moim życiu?

Niech Chrystus obecny w Najświętszym Sakramencie stanie się dla każdego z nas prawdziwym pokarmem na drogę, tak jak stał się nim dla proroka Eliasza idącego przez pustynię do góry Bożej. Amen.




PIĄTY DZIEŃ

Piątek 7 sierpnia

Dary i charyzmaty – powołanie do teraz

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Dotychczasowe konferencje o sakramentach wtajemniczenia chrześcijańskiego – chrzcie, bierzmowaniu i Eucharystii – miały pokazać, że to właśnie one uzdalniają uczniów-misjonarzy do aktywnego uczestnictwa w życiu Kościoła. Są swego rodzaju bazą wyjściową owocnego działania. Dziś natomiast pochylimy się nad darami, które każdy z nas posiada i które służą budowaniu wspólnoty – oraz nad naszą pobożnością przeżywaną w konkretnym stanie życia, w którym się aktualnie znajdujemy.

Słowo Boże

Fragment dnia: „Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym (…). «I stanie się w ostatnich dniach – mówi Bóg – że wyleję Ducha mego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze (…)»” (Dz 2, 4.12-18).

Werset czwarty ukazuje różnorodność osób i uzdolnień w Kościele, które dzięki działaniu Ducha Świętego wzajemnie się uzupełniają. Najważniejszym fragmentem tej perykopy jest jednak stwierdzenie o wylaniu Ducha „na wszelkie ciało” – to uświadamia nam, że każdy wierzący, bez wyjątku, ma jakąś rolę do spełnienia w Kościele. Nie jest to jednak zadanie bezpodstawne, wymyślone przez człowieka, lecz konkretny dar dany od Boga, mający uzupełniać to, czego brakuje innym.

Teksty paralelne

Paralela otwierająca tę część to odniesienie do proroka Izajasza – choć może nie nosimy w sobie darów na wzór starotestamentalnych proroków, to również posiadamy jakieś dary, które są owocne o tyle, o ile współdziałamy z Panem. Warto następnie przywołać ewangeliczny opis powołania Dwunastu Apostołów – zwracając uwagę na fakt, że byli to ludzie bardzo różni: rybacy, celnik, gorliwiec – różnych zawodów, charakterów, talentów, a jednak każdy z nich został wybrany osobiście przez Jezusa.

Przypowieść o talentach uczy nas czegoś ważnego: gniew pana wobec sługi, który zakopał talent, wynika z marnotrawienia daru, który został mu powierzony przez kogoś, kto doskonale wiedział, co robi, obdarzając konkretnych ludzi konkretnymi darami.

Nie tylko charyzmaty nadzwyczajne

Chciałbym dokonać tu pewnego roboczego rozróżnienia: są charyzmaty nadzwyczajne – „wyjątkowe” – oraz są dary „zwyczajne”. Do pierwszej grupy zaliczamy różne szczególne doświadczenia wiary, łaski nadzwyczajne. Do drugiej – uzdolnienia codzienne, jak choćby inteligencja, umiejętność organizacji, talent pisarski czy fotograficzny, które można wykorzystać do tworzenia treści ewangelizacyjnych: konferencji, bloga, materiałów parafialnych. Nie czekajmy na spektakularne znaki – Bóg równie chętnie posługuje się naszymi zwyczajnymi zdolnościami.

Powołanie do “teraz”

To bardzo ważny punkt tej katechezy: dar teraźniejszości. Z jednej strony każda chwila jest szansą rozwoju dla Boga i Kościoła. Z drugiej – nasza teraźniejszość już z sobą coś niesie: małżeństwo, dzieci, zobowiązania w pracy, obowiązki rodzinne. I to wcale nie stoi na przeszkodzie misji – to jest pierwsze i podstawowe miejsce służby swoimi uzdolnieniami i samym sobą, podstawowe miejsce świadectwa obecności Boga. Wierne wypełnianie obowiązków, cierpliwe znoszenie codziennych niedogodności – to również w pewnym sensie „dary”, które trzeba wykorzystać.

Moje braki i pełnia Kościoła

Z jednej strony ważne jest pytanie, czym mogę służyć. Ale nie dokona się to w pełni, jeśli nie uświadomię sobie, w czym sam potrzebuję pomocy. Doświadczenie własnych niedostatków prowadzi do pokornej postawy służby, wolnej od poczucia wywyższenia się nad innymi. Uczeń-misjonarz nie jest ekspertem od wszystkiego – jest kimś, kto daje z siebie to, co ma, i jednocześnie z pokorą przyjmuje pomoc innych. Tylko jako Kościół możemy posiadać wszystkie dary Ducha.

Zachęcamy się do osobistej refleksji: czym mogę służyć mojej wspólnocie? Jaki dar noszę w sobie, który dotąd może pozostawał niewykorzystany, zakopany, jak ów talent z przypowieści? Może to czas, by go wreszcie odkopać.

Niech Duch Święty, który rozdziela dary według swojej woli, oświeci nasze serca i pomoże nam rozpoznać to, co mamy do zaofiarowania Kościołowi i światu. Amen.




SZÓSTY DZIEŃ

Sobota 8 sierpnia

Misja współdzielona – parafia jako pierwsza komórka

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Wczoraj poznawaliśmy nasze dary i charyzmaty. Dziś naturalnym krokiem jest przejście od ich poznania do ich konkretnego przeniesienia na służbę we wspólnocie. Różnorodność grup i zadań w Kościele naprawdę sprawia, że każdy pielgrzym gdzieś może znaleźć przestrzeń własnego wzrostu i ubogacenia drugiego człowieka. Warto też objaśnić termin „misji współdzielonej” – termin, który może budzić wątpliwości, zwłaszcza u osób przywykłych do modelu, w którym to ksiądz „robi wszystko”, do tak zwanego klerykalizmu i klerykalnej samowystarczalności.

Słowo Boże

Fragment dnia: „Gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy. «Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły» (…). Wybrali więc siedmiu mężów (…). Apostołowie modlili się i nakładali na nich ręce” (Dz 6, 1-7).

Ten fragment, odnoszący się do ustanowienia diakonów, ma swoje źródło w narzekaniu wspólnoty. Warto zacząć egzegezę od tego faktu: narzekanie, jeśli jest uzasadnione, może być „zasadne”, jeśli prowadzi do konkretnego działania mającego temu zaradzić. Apostołowie nie zignorowali problemu i nie próbowali sami go rozwiązać, przeciążając się dodatkowymi obowiązkami – rozpoznali potrzebę podziału zadań.

Fragment wyraźnie ukazuje, że różnorodność zadań wywodzi się z samej Biblii, a współdziałanie ostatecznie prowadzi do zwiększenia liczby uczniów. Warto podkreślić, że podział zadań opiera się na myśli całej wspólnoty Kościoła – stąd gest potwierdzenia przez Apostołów poprzez włożenie rąk, a nie może wynikać z subiektywnego, indywidualnego uznania jednej osoby.

Teksty paralelne

Pierwszy tekst paralelny odnosi się do stworzenia człowieka – dopełnienia Adama przez Ewę i wzajemnie. Chodzi tu o społeczną naturę człowieka, o wzajemne uzupełnianie się i troskę wypływającą z miłości.

Fragment z Księgi Wyjścia, mówiący o pomocnikach Mojżesza – Jetro doradza mu, by ustanowił sędziów pomniejszych spraw – uświadamia nam, że skoro największa postać Starego Testamentu potrzebowała współpracowników, to i my nie możemy popaść w złudną samowystarczalność. Dopełnieniem jest fragment z Listu do Koryntian o różnych konkretnych posługach pochodzących od Ducha, ku wzajemnemu budowaniu wspólnoty wiary.

Współdziałanie, nie konkurencyjność

Kluczowym wątkiem tej konferencji jest podkreślenie wagi współdziałania na rzecz zbawienia dusz. Konkurencyjność, choć może wywoływać pewien zapał ewangelizacyjny, nigdy nie może być powodem działania. Dotyczy to zarówno wydarzeń międzyparafialnych, jak i codziennych zadań wiernych, w które może się wkraść zawiść czy zazdrość. To także przestrzeń do uświadomienia sobie rozróżnienia zadań – rozróżnienia, które niewątpliwie stawia pewne granice działaniu, ale i zachęca do jego podejmowania w swoim zakresie.

Parafia pierwszą komórką

Dobrym owocem tej konferencji będzie konkretne zaangażowanie każdego pielgrzyma we własnej wspólnocie parafialnej. Nie chodzi wyłącznie o składki na tacę – chodzi przede wszystkim o duszpasterskie włączenie się w Liturgiczną Służbę Ołtarza, w Różę Różańcową, w skauting katolicki, w Rady Duszpasterskie i Ekonomiczne, a nawet o objęcie posługi kościelnego. Chodzi o realne dowartościowanie własnej parafii i przejście z pozycji biernego biorcy do aktywnego dawcy.

Posługi w Kościele

Zgodnie z Dokumentem Końcowym II Synodu Archidiecezji Wrocławskiej, w naszej diecezji mają być udzielane różne posługi, a w niedługim czasie ma zostać ustanowiony stały diakonat. Warto rozumieć, skąd się one wzięły, jakie mają zadania oraz jakie są warunki ich pełnienia – to konkretna, żywa droga zaangażowania dla wielu świeckich mężczyzn, którzy czują takie powołanie.

Zwieńczeniem tej konferencji jest wezwanie do odpowiedzialności. Zachęcam się, byśmy wzbogacili swoimi zdolnościami wspólnotę parafialną – a może nawet włączyli się w jakieś struktury diecezjalne, czy też poszli za drogą powołania kapłańskiego lub zakonnego, jeśli takie odczuwamy w sercu.

Niech Duch Święty, który zstąpił na siedmiu wybranych mężów przez nałożenie rąk Apostołów, wskaże każdemu z nas miejsce służby we wspólnocie Kościoła. Amen.




SIÓDMY DZIEŃ

Niedziela 9 sierpnia

Miłosierdzie w czynie – Caritas i ubóstwo ewangeliczne

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Działalność charytatywna jest ważnym elementem posługi Kościoła i wymaga osobnej, pogłębionej refleksji. Na wstępie chcemy uwypuklić, że wszelkie dobro zaczyna się od prostego odruchu serca – takiego, jaki towarzyszy nam codziennie na pielgrzymce, gdy podajemy komuś rękę, dzielimy się wodą czy przepuszczamy zmęczonego w kolejce. Dobro ze swej natury musi się pomnażać, a my, jako jego biorcy, winniśmy je dalej przekazywać.

Słowo Boże

Fragment dnia: „Gdy Piotr i Jan wchodzili do świątyni na modlitwę o godzinie dziewiątej, wnoszono właśnie pewnego człowieka, chromego od urodzenia (…). On zaś patrzył na nich, oczekując, że coś od nich otrzyma. Piotr natomiast powiedział: «Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!»” (Dz 3, 1-10).

Ten fragment, mówiący o uzdrowieniu chromego, zaczyna się od zwykłej codzienności – Piotr i Jan idą na modlitwę, jak zawsze. To ma swoje odniesienie do naszego życia: dobro, które możemy dać, spotykamy na zwykłej drodze do pracy, do kościoła, na spacerze, a nie tylko w spektakularnych, zaplanowanych akcjach.

Pewnym kontrastem wobec cierpienia chromego jest Brama Piękna – piękna, ozdobna, mogła odciągać wzrok od potrzebującego siedzącego u jej progu. Rodzi się więc pytanie: co w moim życiu jest ową „bramą pięknem”, która odciąga mój wzrok od cierpiących obok mnie? Bardzo ważne jest podkreślenie, że pierwszym faktem pomocy ze strony Piotra jest danie czasu i spojrzenia – dopiero potem następuje uzdrowienie. My również możemy tyle ofiarować: dać komuś czas, spojrzenie pełne uwagi, a przy tym jałmużnę i modlitwę za potrzebujących.

Teksty paralelne

Fragment z Ewangelii według świętego Mateusza – o sądzie ostatecznym, gdzie Jezus utożsamia się z głodnym, spragnionym, nagim, więźniem – powinien skłaniać nas do radykalizmu ewangelicznego w posłudze potrzebującym. Na ten problem zwraca uwagę papież Leon XIV w adhortacji „Dilexi te”, przestrzegając przed przesadnym intelektualizowaniem wiary kosztem realnych działań pomocowych. Nie wystarczy o miłosierdziu pięknie mówić – trzeba je czynić.

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie ukazuje, że pomoc należy się wszystkim i wszędzie, i wyraża się zarówno w działaniach ad hoc – w natychmiastowej reakcji, jak w opatrzeniu ran przy drodze – jak i w trosce długofalowej – w zapewnieniu utrzymania w gospodzie. List świętego Jakuba mówi nie tylko o wierze bez uczynków będącej martwą, ale ostatecznie skłania do refleksji o uczynkach wypływających z samej natury ludzkiej, w której zapisany jest kod pomocy bliźnim.

Caritas Archidiecezji Wrocławskiej

Warto w tym miejscu wspomnieć o różnych przestrzeniach działalności Caritas Archidiecezji Wrocławskiej – od pomocy rodzinom w kryzysie, przez wsparcie dla osób bezdomnych i chorych, po działalność edukacyjną i wychowawczą. Zachęcam do zainteresowania się wybranymi ośrodkami pomocowymi na terenie naszej diecezji i do zaangażowania się w dzieła charytatywne, a także do ich promowania w swoim środowisku.

Parafialne Caritas

Trzeba zachęcać przede wszystkim do pomocy w środowisku, w którym żyjemy. Jako wspólnoty parafialne musimy być czuli na różne braki osób nas otaczających i realnie im zaradzać, choćby przez ofiarowanie czasu. Warto podkreślić realne działania dokonujące się dzięki parafialnym zespołom Caritas, ale też zachęcić, byśmy nie zrzucali z siebie odpowiedzialności za spontaniczne poruszenia serca – zakup bułki dla potrzebującego, zapytanie o samopoczucie, prosty uśmiech skierowany do kogoś zgnębionego.

Ubóstwo ewangeliczne

Integralną częścią służby charytatywnej jest świadectwo życia w ubóstwie ewangelicznym jako sposobie duchowości. Święty Teodor Studyta zaznacza, że choć niektórzy tylko ślubują ubóstwo, to wszyscy są do niego powołani w jakiejś mierze. Doświadczenie niedostatku – takiego, jakiego doświadczamy podczas pielgrzymki, gdy brakuje nam wygód – otwiera oczy na potrzeby bliźnich. Dlatego uczmy się takiego stylu życia, który cechuje się prostotą.

Na zakończenie zachęcamy się do spontanicznych gestów miłosierdzia w trakcie tych dni pielgrzymkowych – czy będzie to podział dóbr z kimś potrzebującym, rozmowa z kimś samotnym, czy może przelew na jakąś konkretną akcję charytatywną. Niech dziś Bóg pokaże wam, gdzie w waszym otoczeniu jest wasza własna „Brama Piękna”, obok której ktoś czeka na nasze spojrzenie.

Niech święty Piotr Apostoł, który nie miał srebra ani złota, ale dał to, co miał najcenniejsze, wyprosi nam hojność serca. Amen.




ÓSMY DZIEŃ

Poniedziałek 10 sierpnia

Kościół w drodze – żar świadectwa

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Oto dochodzimy do ostatniego dnia naszej wspólnej duchowej wędrówki. Chociaż ta konferencja nie ma mieć charakteru pełnego podsumowania, warto dokonać pewnego krótkiego zestawienia tego, cośmy razem przeżyli. Coś już dokonało się w każdym pielgrzymie – w jakiś sposób się przemienił, a teraz powróci do swojej codziennej rzeczywistości. Od nas samych zależy, czy ta przemiana zaowocuje w naszym dalszym życiu.

Ta ostatnia konferencja ma służyć umocnieniu świadomości potrzeby świadczenia we własnym środowisku, jako pierwszej i najważniejszej przestrzeni ewangelizacyjnej. Chcemy dziś zachęcić do troski o własne wnętrze i własną, wciąż trwającą przemianę, a dopiero później do podejmowania działań skierowanych na zewnątrz. Bardzo ważne jest wezwanie do odwagi – zamiast stałego lęku przed niedostateczną formacją osobistą, który potrafi paraliżować wielu ludzi dobrej woli.

Słowo Boże

Fragment dnia: „Wiele znaków i cudów działo się przez ręce Apostołów wśród ludu (…). A wierzących coraz bardziej przybywało, tłumy mężczyzn i kobiet dla Pana. (…) Także z miast sąsiednich zbiegały się wielkie rzesze do Jerozolimy, znosząc chorych i dręczonych przez duchy nieczyste, a wszyscy doznawali uzdrowienia” (Dz 5, 12-16).

Ten fragment zaczyna się od wzmianki o znakach i cudach, które w większym bądź mniejszym stopniu mogą być udziałem działań każdego z nas, pielgrzymów – bo nawet najdrobniejszy gest może być znakiem miłości Boga do ludu i udziałem w Jego ofiarności. Nie potrzeba spektakularnych cudów, by być narzędziem Bożej łaski w życiu drugiego człowieka.

Dalej wskazanie na jedność wspólnoty jest wciąż aktualnym wezwaniem do troski o wspólnotę, w tym w szczególności o wspólnotę parafialną, do której każdy z nas powróci po tej pielgrzymce. Ostatecznie taka postawa świadczenia, podobnie jak w Dziejach Apostolskich, sprawi wzrost wspólnoty – nawet jeśli będzie to wzrost mniej dynamiczny, mniej widoczny na pierwszy rzut oka niż w pierwotnym Kościele.

Teksty paralelne

Pierwszym z proponowanych tekstów jest fragment z proroctwa Jeremiasza, w którym prorok zmaga się ze swoim powołaniem. Ma to nam wykazać, że misja zawsze jest pewnym zmaganiem w trzech wymiarach: z Tym, który posyła; z samym sobą – zwłaszcza z kwestionowaniem własnych zdolności i brakiem odwagi; oraz z tymi, do których jesteśmy posłani, a którzy niekoniecznie chcą nas słuchać.

Ewangelia świętego Mateusza wzmacnia ten przekaz, ukazując, że wszelkie, nawet drobne cierpienie, jest udziałem w życiu samego Jezusa.

Przywołanie Listu do Galatów – „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” – winno służyć wskazaniu, że w pewnym sensie nie ma już powrotu do stanu sprzed tej łaski: zarówno chrzest i bierzmowanie, jak i sama przebyta pielgrzymka sprawiają, że mamy dziś świadomość bycia uczniem-misjonarzem.

Kościół w drodze

Warto podkreślić, że ta pielgrzymka uwypukliła, a wielu z nas na nowo zarysowała, obraz Kościoła, który jest w drodze. Różne momenty szlaku – trud, deszcz, radość wspólnego śpiewu, chwile ciszy, rozmowy przy ognisku – czegoś nas nauczyły w odniesieniu do całokształtu życia wiary i wspólnoty. Uczeń-misjonarz jest powołany właśnie do takiego życia, przepełnionego prostotą i byciem w drodze, przez co nie jest on przywiązany do niczego poza tym, co konieczne.

Żar świadectwa

Pielgrzym w jakimś momencie szlaku może doświadczyć chwili, którą roboczo można nazwać „doświadczeniem Boga” – tego drobnego doświadczenia duchowego, które rozpala serce. Ten żar trzeba podtrzymać, wracać do tej chwili i budować na niej dalsze życie duchowe. Podkreślenie tego nie może jednak prowadzić do sentymentalizmu, do zamknięcia tego przeżycia wyłącznie dla siebie – ma ono pobudzać do dzielenia się z innymi.

Pielgrzymka stała się strugą światła wędrującą z Wrocławia do Częstochowy, a każdy pojedynczy pielgrzym – i każdy z nas, duchowy uczestnik – jest pochodnią zdolną zapalić kolejne, jeśli tylko wytrwa w tej żarliwości po powrocie do codzienności.

Podsumujmy to wszystko wezwaniem do przetworzenia w sobie wszystkiego, co zaszło przez te dziesięć dni, aby ta pielgrzymka trwała nadal i owocowała w naszym życiu – aż do kolejnej pielgrzymki za rok. Nie pozwólmy, by te dni zostały zamknięte w pięknych wspomnieniach – niech staną się fundamentem konkretnych postanowień: częstszej modlitwy, zaangażowania w parafii, odwagi w dzieleniu się wiarą.

Niech Maryja, Matka Kościoła, która czeka na nas na Jasnej Górze, przyjmie tę duchową i fizyczną drogę każdego z nas, i uczyni z każdego prawdziwego ucznia-misjonarza swojego Syna. Amen.




Zainstaluj
Pielgrzymka APP