Zapraszamy do lektury konferencji dla duchowych uczestników pielgrzymki. Wierzymy, że treść tych konferencji pomoże włączyć się w duchowe przeżywanie 46. Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę.
PIERWSZY DZIEŃ
Poniedziałek 3 sierpnia
Wyjść w drogę – logika ziarna
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Witamy wszystkich, którzy dziś duchowo towarzyszycie pielgrzymom idącym z Wrocławia do Trzebnicy. Wy, którzy nie stawiacie dziś kroku po asfalcie czy leśnej ścieżce, a mimo to jesteście prawdziwymi pielgrzymami – bo pielgrzymka, zanim stanie się drogą nóg, jest drogą ducha.
Zanim wejdziemy w treść tego dnia, spróbujmy odkryć jedną rzecz: to, co przeżywamy teraz, siedząc być może w swoim domu, w szpitalnym łóżku, przy pracy czy w ciszy kaplicy, jest prawdziwymi rekolekcjami w drodze. Rekolekcjami, które – jeśli tylko otworzymy na nie serce – doprowadzą nas do czegoś nowego. Ale żeby tak się stało, potrzebujemy otwartości na zmianę, odwagi zderzenia się z własną przeszłością i zgody na to, by coś w nas umarło, a coś nowego się narodziło. Dziś zobaczymy, jak to się dokonuje w człowieku.
Słowo Boże
Posłuchajmy fragmentu dnia, który towarzyszy dzisiaj idącym pielgrzymom, z Dziejów Apostolskich: „Pierwszą Księgę napisałem, Teofilu, o wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym udzielił przez Ducha Świętego poleceń Apostołom, których sobie wybrał, a potem został wzięty do nieba (…) Kiedy to powiedział, uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: «Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba»” (Dz 1,1-4.9-11).
Ten fragment to prolog Dziejów Apostolskich. Łukasz od razu pokazuje nam ścisłą łączność tej księgi z Ewangelią – to, co dzieje się teraz z Apostołami, jest bezpośrednią kontynuacją tego, co uczynił i czego nauczał Jezus. Innymi słowy: los uczniów-misjonarzy, spadkobierców Królestwa Niebieskiego, jest zakorzeniony w fundamencie, którym jest sama Ewangelia. Nie ma misji bez wcześniejszego zanurzenia w słowie i życiu Chrystusa.
Zanim jednak Apostołowie zostaną posłani, musi dokonać się w nich przemiana. Łukasz przypomina bardzo skrótowo losy ziemskie Jezusa – Jego mękę i Jego obietnice. I to jest coś, co dotyczy każdego z nas: nasze życie także składa się z jakiejś „męki” i jakichś „obietnic”. Z trudów, cierpień, zawodów – i z nadziei, obietnic, które Bóg nam dał.
A potem przychodzi ten dramatyczny moment: wniebowstąpienie. Apostołowie stoją, wpatrują się w niebo, jakby chcieli zatrzymać tę chwilę na zawsze. I słyszą słowa aniołów: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”. To pytanie jest zaproszeniem do dynamizmu życia, do ruszenia w drogę. Jest też, w jakiejś mierze, wezwaniem do odrzucenia albo pogodzenia się z różną przeszłością – bo nie można iść naprzód, wpatrując się bez końca w to, co było.
Teksty paralelne
Możemy teraz odnieść się do kilku tekstów, które pogłębiają tę narrację. Po pierwsze – historia Izraela. Uczy nas ona, że z Bogiem możliwe jest wyjście z naszych „Egiptów” – z trudów, bolączek, trudnej przeszłości – aby wejść do nowej rzeczywistości, do ziemi obiecanej. Każdy z nas nosi w sobie jakiś swój Egipt: niewolę grzechu, uzależnienia, zranienia, lęku. Bóg wzywa nas dziś, byśmy wyszli.
Po drugie – Ewangelia świętego Jana mówi nam o ziarnie pszenicy, które jeśli nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi obfity plon (por. J 12, 24). To obraz konieczności zgody na obumarcie jakiejś części naszego życia, aby w jej miejsce mogła wejść inna, nowa rzeczywistość.
Po trzecie – List do Efezjan poucza nas, że ta odnowa nie dokonuje się bez oczyszczenia, bez odrzucenia zła, które czynimy. Święty Paweł pisze, byśmy odrzucili dawnego człowieka i przyoblekli człowieka nowego, stworzonego według Boga (por. Ef 4, 22-24).
Logika ziarna
Rozwińmy teraz myśl o logice ziarna. Nie jest to wyłącznie metafora biblijna – tak działa natura. Każdy rolnik wie, że ziarno wrzucone w ziemię musi najpierw obumrzeć, rozpaść się, zanim wypuści kiełek. I podobnie jest z każdym z nas: niezależnie od tego, w jakim momencie życia się znajdujemy, tkwi w nas jeszcze jakieś ziarno do rozwinięcia. Może jest ono niewidoczne, bo przecież znajduje się w glebie – we wnętrzu człowieka, w miejscu, którego nikt inny nie widzi. Trzeba je rozpoznać, zaakceptować, zatroszczyć się o nie – a wcześniej pozwolić, by to, co stare, obumarło.
Wspomnienie, sentymentalizm, wypominanie
Zwróćmy uwagę na coś istotnego: czasem mamy tendencję do życia przeszłością w sposób negatywny. Bo o ile wspomnienia są czymś dobrym i budującym, o tyle sentymentalizm i wypominanie sobie oraz innym dawnych win – to już coś, co nas zatrzymuje, a nawet cofa.
Trzeba sobie jasno powiedzieć: pewne rzeczy nie wrócą, a tęsknota za nimi zatrzymuje postęp naszej duchowej drogi. Z drugiej strony, żeby dokonała się odnowa, potrzebne jest wybaczanie – sobie i innym – starych przewinień. I tu z pomocą przychodzi sakrament pojednania. Spowiedź nie jest tylko wyliczeniem grzechów – jest miejscem, w którym Bóg realnie oczyszcza nasze wnętrze i pozwala nam iść dalej bez balastu przeszłości.
Zrodzenie nowej rzeczywistości
Chcemy zrozumieć, że cały czas podlegamy jakimś procesom przemiany. Nie ma czegoś takiego jak duchowe „stanie w miejscu” – brak postępu jest w pewnym sensie regresem. Każdy kolejny krok pielgrzyma sprawia coś w nim, każda rozmowa przy szlaku, każdy gest miłosierdzia, każda modlitwa – chcąc nie chcąc, coś się w człowieku wydarza. Od postawy otwartości zależy owocność całej pielgrzymki, od gotowości na obumarcie tego, co stare, zależy to, czy zrodzi się w nas coś nowego.
I to samo dotyczy nas, duchowych uczestników pielgrzymki. Nasza modlitwa, nasze ofiarowanie cierpienia, nasza wierność temu duchowemu towarzyszeniu przez kolejne dni – to również jest wasza droga przemiany. Nie jesteśmy na marginesie tego wydarzenia. Jesteśmy jego duchowym sercem.
Człowiek Wschodu
Na zakończenie przywołajmy piękny obraz: idąc do Częstochowy, pielgrzymka kieruje się na wschód. A wschód ma istotną rolę w symbolice biblijnej – to kierunek, z którego przychodzi światłość, świętość, sam Bóg. Słońce wschodzi na wschodzie i rozprasza ciemność nocy. Poprzez tę metaforę warto uwydatnić, że wyruszyliśmy w kierunku Bożym – w kierunku nawrócenia i przemiany.
Zakończmy tę konferencję prostym wezwaniem: bądźmy dziś ulegli procesowi przemiany, jaki Bóg chce w nas dokonać. Nie opierajmy się, nie trzymajmy się kurczowo starego. Pozwólmy, aby ziarno naszego życia, wrzucone w ziemię tych dziesięciu dni, obumarło i wydało plon.
Niech Maryja, która wyruszyła z pośpiechem do swojej krewnej Elżbiety, wyprasza nam łaskę odwagi w drodze. Amen.
DRUGI DZIEŃ
Wtorek 4 sierpnia
Chrzest – fundament nowego życia
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Wczoraj mówiliśmy o logice ziarna, o konieczności obumarcia starego, by mogło się narodzić nowe. Dziś zrobimy krok dalej – spojrzymy na sakrament, który jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego: na chrzest.
Ta konferencja ma charakter odkrycia na nowo tego sakramentu, który większość z nas przyjęła jako niemowlęta, nie mając nawet świadomości tego wielkiego wydarzenia. Warto już na wstępie podkreślić: chrzest niesie ze sobą konkretne wezwania do życia – nie jest tylko metryką, jest programem na całe życie.
Słowo Boże
Fragment dnia z Dziejów Apostolskich brzmi: „Gdy to usłyszeli, przejęli się do głębi serca i zapytali Piotra i pozostałych Apostołów: «Cóż mamy czynić, bracia?». «Nawróćcie się – powiedział do nich Piotr – i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie w darze Ducha Świętego (…)». Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz” (Dz 2, 37-41).
Zwróćmy uwagę na kolejność wydarzeń w tym fragmencie. Najpierw jest przejęcie słuchających – owoc zetknięcia się z Dobrą Nowiną, która porusza ich do samego dna serca i rodzi pytanie: „Co mamy czynić?”. To pytanie jest bardzo ważne – bo prawdziwe spotkanie ze Słowem Bożym nigdy nie pozostawia nas obojętnymi. Zawsze rodzi jakieś „co dalej?”.
Konsekwencją tego przejęcia jest przyjęcie chrztu. Dla nas, którzy już zostaliśmy ochrzczeni, oznacza to raczej zrozumienie, co ten sakrament z sobą niesie – bo można być ochrzczonym, a nie „przyjąć” chrztu w sensie świadomego, dojrzałego zaangażowania. Akceptacja posiadanego już daru dokonuje się przez „nawrócenie” – czyli zmianę kierunku postępowania, myślenia, intencji. To poruszenie rodzi się ze Słowa, które trafia w serce.
Teksty paralelne
Pierwszym tekstem paralelnym jest opowieść o potopie. Choć niesie ona w sobie wielką siłę niszczycielską, to ostatecznie prowadzi do odnowy stworzenia. Katechizm Kościoła Katolickiego w numerze 1219 mówi, że potop był zapowiedzią zbawienia przez chrzest: woda niszczy grzech, a jednocześnie uzdalnia do cnoty. Nie skupiajmy się więc na zniszczeniu, ale na odrodzeniu.
Drugim tekstem jest fragment mówiący o męce Chrystusa – ukazuje on ścisłą zależność chrztu z pozostałymi sakramentami, zwłaszcza z Eucharystią, do której dojdziemy w kolejnych dniach. Trzecim jest fragment z Apokalipsy, który kieruje nasze myśli ku wodzie życia – wodzie, która uzdalnia nas do życia wiecznego. Warto to sobie mocno uświadomić: chrzest to nie jednorazowy obrzęd, lecz źródło życia, które nigdy nie wysycha, jeśli tylko z niego czerpiemy.
Wszczepienie w Chrystusa i wspólnotę
Bardzo pomocna jest tu metafora Mistycznego Ciała Chrystusa. Każdy ochrzczony jest jakimś jego członkiem. Ale wszczepienie w Chrystusa wzywa nas do „bycia” Chrystusem – czyli czerpania z Jego postawy, z Jego nauczania, z Jego sposobu patrzenia na drugiego człowieka.
Przez chrzest zostaliśmy też włączeni do wspólnoty Kościoła, do konkretnej wspólnoty parafialnej. Nigdy nie jesteśmy sami – jesteśmy w rodzinie i dla rodziny. Warto tu wspomnieć również o wartości ekumenicznej chrztu – to on jest spoiwem jedności między różnymi wyznaniami chrześcijańskimi, uznającymi ten sam chrzest udzielany w imię Trójcy Świętej.
Dzieci Boże
Chrzest czyni nas dziećmi Bożymi. To nie jest frazes – to realna godność, która domaga się od nas godnego życia. Pierwsi chrześcijanie, świadomi tej godności, nazywali samych siebie „świętymi”. Nie powinniśmy traktować świętości jako czegoś odległego, abstrakcyjnego, zarezerwowanego dla nielicznych wybranych. Świętość jest osiągalną rzeczywistością – tylu zwyczajnych ludzi, żon, mężów, robotników, studentów, osiągnęło ją przez wierność codzienności przeżywanej z Bogiem.
Obmycie z grzechu
Nie będziemy dziś zagłębiać się w subtelności teologii grzechu pierworodnego. Skupmy się raczej na prostym fakcie: chrzest nas obmywa, a naszym zadaniem jest trwać w łasce uświęcającej, którą wtedy otrzymaliśmy. To trwanie wymaga czujności – regularnej spowiedzi, modlitwy, unikania okazji do grzechu.
Wdzięczność wobec rodziców
Kończąc tę konferencję, zatrzymajmy nad wdzięcznością. Radujemy się słusznie z każdego chrztu osoby dorosłej, świadomie decydującej się na ten krok. Ale nie zapominajmy: chrzest każdego dziecka jest równie wielką radością Kościoła. Bądźmy wdzięczni tym, którzy nas ochrzcili i przekazali nam wiarę – rodzicom, chrzestnym, dziadkom.
Na koniec zachęcamy się do prostej, ale poruszającej refleksji: gdzie bym dziś był, gdyby nie to, że moi rodzice zdecydowali się na mój chrzest? Czym byłoby moje życie bez tego pierwszego, fundamentalnego daru? Już przez chrzest każdy z nas jest przemieniony – reszta życia jest tylko rozwijaniem tego, co zostało w nas zasiane w dniu chrztu.
Niech Duch Święty, który unosił się nad wodami na początku stworzenia, unosi się dziś nad każdym z nas i odnawia w nas łaskę chrztu świętego. Amen.
TRZECI DZIEŃ
Środa 5 sierpnia
Bierzmowanie – wezwanie do dojrzałej misyjności
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Wczoraj rozważaliśmy fundament, jaki stanowi chrzest. Dziś pójdziemy o krok dalej – ku sakramentowi, który jest wylaniem Ducha Świętego i integralną kontynuacją tego, co rozpoczęło się przy chrzcielnicy: ku bierzmowaniu.
Podobnie jak w naturze dziecko musi w pewnym momencie „dojrzeć” do samodzielności, tak i wiara chrześcijańska potrzebuje momentu dojrzewania – i tym wejściem w dojrzałość jest właśnie bierzmowanie.
Słowo Boże
Fragment dnia: „Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami (…). Inni jednak, szydząc, mówili: «Upili się młodym winem»” (Dz 2, 1-4.12-13).
Ten fragment bezpośrednio odnosi się do wydarzenia Pięćdziesiątnicy – i choć bardzo obrazowy, po cichu miało ono swoje odzwierciedlenie także w życiu każdego z nas, pielgrzymów, w dniu, gdy przyjmowaliśmy sakrament bierzmowania.
Zauważmy poszczególne elementy opisu. „Znajdowali się wszyscy razem” – to ukazanie potrzeby wspólnoty wiary; Duch nie zstępuje na jednostki wyizolowane, lecz na zgromadzoną wspólnotę. Wiatr przynosi pewną nowość – Katechizm w numerze 691 przypomina nam ten obraz Ducha jako tchnienia odnawiającego. Ogień z kolei jest siłą, przez którą Bóg przekształca człowieka, oczyszcza go i rozgrzewa. To, że język ognia spoczął na każdym z osobna, a mówili różnymi językami, kieruje naszą myśl ku różnorodności w Kościele – różnorodności, która w Bogu stanowi jedno, nie rozbicie.
Wersety dwunasty i trzynasty pokazują, że dar bierzmowania, dobrze przeżyty, nawet dziś prowadzi do radosnej przemiany, choć dla świata z zewnątrz może to wyglądać jak coś niezrozumiałego, wręcz szalonego – jak owo „upili się młodym winem”.
Teksty paralelne
Jezus obiecuje swoim uczniom Ducha Pocieszyciela – to obietnica asystencji dla każdego z osobna, ale i dla całej wspólnoty Kościoła. Warto tu wspomnieć o pięknym pojęciu sensus fidei – consensus fidelium, czyli o zmyśle wiary całego ludu Bożego, który – prowadzony przez Ducha – trwa wiernie przy prawdzie objawionej.
List do Koryntian mówi o charyzmatach – nie są one wprawdzie prostą konsekwencją bierzmowania, ale mają pokazywać rzeczywistą sprawczość Ducha w życiu wierzącego. Podobnie bierzmowanie obdarowuje chrześcijanina konkretnym pakietem siedmiu darów, a Duch rodzi w nas owoce, o czym mówi List do Galatów: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.
Siedem darów Ducha
Nie chodzi nam o suchą, słownikową katechezę na temat siedmiu darów – mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności i bojaźni Bożej. Chodzi o pytanie: po co mi dany dar? Mądrość pozwala patrzeć na życie z Bożej perspektywy. Rada pomaga podejmować trudne decyzje. Męstwo daje odwagę, gdy trzeba stanąć w prawdzie, nawet kosztem niepopularności. Pobożność uczy synowskiej zażyłości z Bogiem. To dary na dziś, na konkretne sytuacje naszego życia.
Bierzmowanie jako wezwanie misyjne
Katechizm w numerze 1303 wymienia skutki bierzmowania. Dla nas, przeżywających Rok Uczniów-Misjonarzy, szczególnie ważne jest zwrócenie uwagi na fakt, że sakrament ten daje siłę do szerzenia i obrony wiary. To umocnienie, ta prawdziwa dojrzałość, powinny być odczytane jako wezwanie do misyjności – jako swego rodzaju obowiązek, o czym mówi Katechizm w numerze 1305. Bierzmowany nie może już powiedzieć: „to nie moja sprawa”. Wiara, którą otrzymał, domaga się dzielenia.
Głębsze zakorzenienie w Jezusie
Misja nie jest możliwa bez jedności z Chrystusem. Dojrzałość, o której mówimy, to nie jest samodzielność w sensie niezależności od Boga. Przeciwnie – to umiejętność rozeznawania „tego, co lepsze”, świadomość radzenia się w życiu Mistrza, stałego uczenia się i pogłębiania wiary. Bierzmowanie nie jest sakramentem „mety”, punktem docelowym formacji – jest kolejnym, ważnym etapem drogi do zbawienia.
Słyszmy dziś, drodzy duchowi uczestnicy, słowa pobudzające nas do rozwoju w trzech wymiarach: ludzkim, duchowym i intelektualnym. Rozwijajmy się integralnie w tych trzech obszarach, aby coraz bardziej świadomie stawać się uczniami-misjonarzami Chrystusa – nie z przymusu, ale z wewnętrznego przekonania, że mamy coś cennego do przekazania światu.
Niech Duch Święty, który zstąpił w językach ognia na Apostołów, rozpali dziś na nowo w każdym z nas dar bierzmowania. Amen.
CZWARTY DZIEŃ
Czwartek 6 sierpnia
Eucharystia – źródło i pokarm na drogę misji
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Po trzech dniach rozważań o sakramentach wtajemniczenia chrześcijańskiego, docieramy dziś do jego zwieńczenia i zarazem do serca całego życia chrześcijańskiego – do Eucharystii.
Eucharystia jest koniecznym elementem uczniowskiej formacji, a zarazem tym sakramentem, który podtrzymuje nas w misji. Warto już na wstępie zauważyć coraz większą pobożność eucharystyczną, jaką obserwujemy dziś w wielu środowiskach – to dowód, że dla coraz większej liczby wiernych Eucharystia staje się rzeczywistym centrum życia. Niech to będzie dla nas zachętą.
Słowo Boże
Fragment dnia: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach (…). Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca” (Dz 2, 42-47).
Ten fragment, opisujący życie wspólnoty pierwotnego Kościoła, pokazuje, że od samego początku Eucharystia stanowiła trzon życia chrześcijańskiego i była czymś, co określało tożsamość wspólnoty. W jednym rzędzie z „łamaniem chleba” wymienione jest ogólne życie modlitwą i braterstwo – dziś na nowo trzeba to uwypuklać w kontekście communio, czyli wspólnoty budowanej wokół Eucharystii.
Wspólnota dóbr, choć trudno znaleźć jej dokładne odzwierciedlenie w naszym dzisiejszym stylu życia, pokazuje potrzebę wrażliwości i pewnej równości między wierzącymi. Warto tu nadmienić coś bardzo osobistego: pielgrzym, idący już kilka dni, jest w pewnym sensie „ogołocony” z komfortu – śpi w namiocie lub na sali gimnastycznej, je proste posiłki, dzieli plecak z innymi. Może przez to fizycznie poczuć tę radość i prostotę, o której mówią Dzieje Apostolskie.
Teksty paralelne
Podstawowym odniesieniem starotestamentalnym jest oczywiście opowiadanie o mannie na pustyni. Choć dziś może się to wydawać odległe, nierealne, to przecież i my żyjemy obecnie w czasach, gdy Pan codziennie karmi nas Manną z nieba – Eucharystią, która nas umacnia na drodze przez pustynię życia.
Mowa eucharystyczna z Ewangelii świętego Jana ukazuje, że Jezus sam jest tym chlebem, że Jego mocą jest to wszystko, co dzieje się na ołtarzu. Z kolei fragment z Listu do Koryntian powinien być wykorzystany do podkreślenia potrzeby modlitwy i troski o powołania kapłańskie, aby nie zabrakło tych, którzy wypowiadają słowa konsekracji.
O kapłaństwie
To naturalne przejście od tematu powołań prowadzi nas do krótkiej refleksji o kapłaństwie. Pozwoli to uniknąć niewłaściwego zrozumienia kolejnych konferencji, poświęconych różnym formom posługi w Kościele, a jednocześnie uwyraźni odpowiedzialność całej wspólnoty wierzących za sprawę powołań. Módlmy się dziś szczerze o nowe i święte powołania kapłańskie, pamiętając, że ksiądz jest darem – darem, który trzeba zdrowo rozumieć, doceniać i za który trzeba się modlić.
Komunia jako wspólnota
Kolejnym istotnym wątkiem jest pojęcie komunii jako wspólnoty jednego stołu. Uczeń-misjonarz jest tym, który winien tę wspólnotę aktywnie budować – i troszczyć się także o tych, którzy z różnych powodów nie mogą przystępować do Stołu Pańskiego: o rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, o chorych, o zniechęconych. Warto podkreślić, że słowo „ofiara” to nie tylko jedna z nazw Mszy Świętej – to rzeczywiste wezwanie do poświęcania się na rzecz wspólnoty.
Msza Święta a życie
Ważne jest, byśmy zrozumieli zależność między tym, co przeżywamy podczas Mszy Świętej, a tym, jak przeżywamy nasze codzienne życie. Nie chodzi o mechaniczne przejście przez każdy punkt liturgii, ale o tak aktywne uczestnictwo w celebracji, by stała się ona rzeczywistym źródłem i szczytem naszego życia, a zarazem wzorem życia opartego o tajemnicę paschalną – przejścia przez śmierć do zmartwychwstania.
Kończąc tę konferencję, zachęcamy się do krótkiego rachunku sumienia: jak przeżywam Mszę Świętą? Czy jest ona rzeczywistym elementem kultury mojej rodziny? Czy naprawdę przekłada się na moje codzienne wybory, na relacje z bliskimi, na sposób traktowania trudnych ludzi w moim życiu?
Niech Chrystus obecny w Najświętszym Sakramencie stanie się dla każdego z nas prawdziwym pokarmem na drogę, tak jak stał się nim dla proroka Eliasza idącego przez pustynię do góry Bożej. Amen.
PIĄTY DZIEŃ
Piątek 7 sierpnia
Wkrótce
SZÓSTY DZIEŃ
Sobota 8 sierpnia
Wkrótce
SIÓDMY DZIEŃ
Niedziela 9 sierpnia
Wkrótce
ÓSMY DZIEŃ
Poniedziałek 10 sierpnia
Wkrótce
