Książka – „Dopokąd idę”

Pielgrzymka Wrocławska / Aktualności  / Książka – „Dopokąd idę”

Świadectwa pielgrzymów i porady jak się przygotować do drogi.

Książka „Dopokąd idę” to, publikacja poświęcona Wrocławskiej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę.

„Dopokąd idę” jest kolorowym albumem opatrzonym bogatym komentarzem. Jest to zbiór krótkich reportaży, zapis konferencji wygłoszonych przez najbardziej popularnych duszpasterzy, zbiór wspomnień i świadectw dawnych i obecnych pątników.

Polecamy każdemu kto był na pielgrzymce, a tym którzy nie byli polecamy aby ją przeczytali przed decyzją wyruszenia w drogę na Jasną Górę.

Kiążkę można kupć we Wrocławiu w  DA Wawrzyny, w Księgarni Archidecezjalnej pl.Katedralny 19 i Internetowo.

Oto fragmenty książki:

„Pielgrzymki – nie da się opisać słowami. Pielgrzymka… To się dzieje w środku.“

Dzięki pielgrzymce możemy przypomnieć sobie, czym jest prawdziwe zmęczenie i prawdziwy głód. Tutaj woda odzyskuje swój smak… Kto nie był – nie zrozumie – bo jak powiedział ks. Aleksander Radecki opiekun grupy chorych i wszystkich duchowych uczestników „Pielgrzymki – nie da się opisać słowami. Pielgrzymka… To się dzieje w środku.“ Chcesz się przekonać?
To poczytaj…


Nareszcie lato! Dla uczniów wakacje, dla dorosłych pora urlopów. Wśród jednych i drugich są tacy, którym sierpień nieodmiennie kojarzy się z pielgrzymką. Choć zjawisko to w Polsce mają swoją wieloletnią tradycję, dzieje wrocławskiej pielgrzymki nie są znów aż tak dawne. Pierwsza – to rok 1981, szczególny dla historii Polski, a przez to też brzemienny w skutki dla polskiego Kościoła. Mamy więc za sobą 27 lat, przecierania szlaków, zdobywania doświadczeń i wiedzy o tym, czym jest w swojej istocie pielgrzymowanie. Teraz, przed nami – pielgrzymka 2008, której hasłem jest, jak ujawnia Orzech „Tak będziesz wierzył“.
„Orzech“czyli ksiądz prałat Stanisław Orzechowski – znany i ceniony duszpasterz akademicki sprawujący na co dzień pieczę nad Duszpasterstwem Akademickim „Wawrzyny“ jest od samego początku Ojcem Duchowym pielgrzymki i jej Głównym Przewodnikiem. Wśród zapalonych pielgrzymów (przybywających do nas z całej Polski i z zagranicy) jest wielu takich, którzy popularność rekolekcji w drodze wiążą również z osobą tego niezwykłego Pasterza, choć on sam uważa, że pielgrzymowanie nie wymaga żadnych dodatkowych motywacji – jest bowiem zgodne z naszą ludzką naturą. „Człowiek dobrze czuje się w drodze. Osiadły tryb życia powoduje że człowiek obrasta w różne przedmioty. Im dłużej w tym wszystkim siedzi, tym trudniej mu się ruszyć. To powie każdy pielgrzym, (zwłaszcza ci, co chodzą od lat). Najtrudniej jak ktoś ma się wybrać pierwszy raz“.


Kiedy się już jednak wybierze, na pewno nie będzie żałował. Basia z grupy XII, tak opowiada o swojej pierwszej (ubiegłorocznej) pielgrzymce. „Nie miałam specjalnie dużo informacji na temat pielgrzymek. Coś tam wiedziałam, że są niepowtarzalne, że jest niezwykła atmosfera, takie obiegowe opinie do których nie przywiązuje się specjalnie konkretnych odnośników. Ale okazuje się jednak, że to są rzeczy nieprzekazywalne. Samo uczestnictwo jest niezwykłym doświadczeniem. Trzeba wyjść z domu, zostawić wszystkie problemy jakie tam są i iść przez te pola, patrzeć metr ponad głowami innych, bo tak każe Orzech, i nawiązywać tę relację z Bogiem, ze swoim Stwórcą na nowo…“


Pątników – zapaleńców, weteranów i entuzjastów – nie brakuje. Według obliczeń ks. Aleksandra Radeckiego – opiekuna i przewodnika grupy szesnastej (grupy chorych) w latach 1981-2007 w trasę pielgrzymkową wyruszyło w przybliżeniu 150 000 osób, głównie młodzieży, nie licząc wielkiej rzeszy osób włączonych w pielgrzymowanie na sposób duchowy (chorzy, osoby starsze i niepełnosprawne oraz ich opiekunowie) Każdy bez wyjątku ma przecież cel swojego pielgrzymowania.
„Dobrze jest jednak wiedzieć nie tylko po co się idzie, ale również jak iść“ – przestrzega Orzech – „ja na przykład z mojej pierwszej pielgrzymki (warszawskiej) uciekłem dlatego, że nie miałem wyobraźni. A wyobraźnia jest konieczna. W ogóle w życiu, a na pielgrzymce zwłaszcza. Dlatego jest takie istotne, żeby mieć przewodnika, który wszystko wytłumaczy i który jest też dobrym instruktorem, powie jakie buty włożyć, jaką wziąć bieliznę, co trzeba koniecznie mieć zawsze przy sobie, a czego nosić nie warto. Powie jak odpocząć, a nawet jak iść. Okazuje się, że owe informacje są bezcenne.“
Tak, tego lekceważyć nie można, ale kiedy znamy już elementarz pielgrzyma – czas w drogę! Upał, deszcz, czy zimne noce, nie mogą być tu żadną przeszkodą. Pielgrzymka to coś więcej niż wakacyjny survival czy obóz wędrowny – mamy przecież swoje intencje. Niesiemy własne winy i dziękczynienia oraz ciężary i radości naszych bliskich. Wstawiamy się wzajemnie za siebie, a nawet błagamy o tych, którzy prosić nie mogą lub… nie chcą. W czasie drogi cała grupa odmawia różaniec, ktoś odczytuje głośno zapisane na karteczkach intencje: „Maryjo proszę Cię o pomoc w mojej sytuacji rodzinnej, moja mama jest dorosłym dzieckiem, alkoholiczką, która nie radzi sobie z życiem, proszę Cię o dojrzałość dla mnie, żebym umiała temu sprostać…“
Ktoś inny o nic nie prosi, chce tylko wyrazić swoją wdzięczność: „Panie, dziękuję Ci za moją rodzinę, za każdy dzień który przeżyłem, za wszystkie błogosławieństwa…“
Niektórych intencji nawet się nie wypowiada, zna je tylko Bóg i ci co je niosą. Krzysztof z Oleśnicy nie liczy który raz idzie, i z zasady nie planuje pielgrzymki. Nawet nie potrafi powiedzieć jak to się dzieje – „Zbliża się sierpień i zaczynam pakować plecak. Tak jakby przychodził czas na załatwianie także duchowych spraw. Intencji mam wiele: własnych, rodziny i przyjaciół. To jest charakterystyczne, że w dniu, kiedy wychodzę dostaję około piętnastu SMS-ów od znajomych z prośbami: pamiętaj o mojej sprawie, módl się też za mnie… „